Tammy zauważyła trzecią torebkę, tym razem otwartą. Złapała ją i cisnęła prosto w Marka.

- W każdej chwili mogą mnie aresztować.
Doskonale zdawała sobie sprawę, jak skromnie i nie na
- Ale ty jesteś silniejszy.
- Zawiadomisz policję?
zapewnioną opiekę.
gwałtownie zjechali gdzieś znacznie poniżej zwykłego „gorzej",
Mabel roześmiała się w głos.
- O przysługujących mi prawach? Nie, do tego jeszcze nie
- Dla ciebie jestem gotów na wszystko. Zrezygnuję
- Chyba nie sądzisz, że pozwolę ci wziąć winę na siebie? - Flic
Tempera zwykle rano słyszała, jak wstają służący. Teraz
minut po jedenastej i skierował się prosto do boksu Matthew, by
policzek, ta objęła ją i uściskała.
Kahlego, upiekła dwie grzanki z pełnoziarnistego chleba, nalała szklankę


szkolenie IOD Warszawalinkbun.chjak wypełnić PIT-11ortodoncja katowicehttp://www.grano.pod-japonia.waw.pl

- Nie, nic nie wiem. O co chodzi?

218
zapewniła Shey.
- Na początku tak było, ale później raczej już tak nie myślałaś.

Shey wiedziała, że tym razem nieco się zagalopowała.

- Tak, pytam czy nadałeś już jej jakieś imię, które specjalnie dla niej wymyśliłeś. Takie imię, które jest tylko wasze i
ktoś jest nam bliski. Bo to najpiękniejszy sposób sprawienia komuś przyjemności.
- Przykro mi, Wasza Wysokość, ale o dziewiątej przy¬chodzi monsieur Lavac.

- Mick, wychodzę!

Miał na to jeden wieczór i jedną noc.
Huff spojrzał na niego z ojcowską czułością. - Nie, Beck. To było ci pisane, tak czy owak. Sprawiłeś, że całe to zamieszanie z Gene'em Iversonem nabrało jakiegoś sensu. Twoje pojawienie się jest jedyną dobrą rzeczą, która z tego wynikła. - To oraz impas ławy przysięgłych - dodał Chris. - Nie zapominajmy o tej dwunastce. Gdyby nie oni, nie siedziałbym dzisiaj tutaj, lecz w celi, z indywiduami pokroju Klapsa Watkinsa. Chris często wspominał proces o zamordowanie Gene'a Iversona. Jego żartobliwe lekceważenie sprawiało, że Beck czuł się nieswojo, tak jak w tej chwili. Zmienił więc temat. - Nie cierpię rozmów o sprawach zawodowych w dni wolne, ale jest coś, o czym powinniście się dowiedzieć. - Dla mnie nie ma dni wolnych - powiedział Huff. - A dla mnie są - mruknął z niechęcią Chris. - Złe wieści, Beck? - Być może. - Nie możemy pogadać o tym po obiedzie? - Jeśli wolicie, oczywiście. - Nie - zdecydował Huff. - Znasz moje podejście do złych nowin. Wolę je usłyszeć jak najszybciej, a już na pewno nie zamierzam z tym czekać do skończenia posiłku. Co się dzieje, Beck? Nie mów mi, że Agencja Ochrony Środowiska przywaliła mi kolejną karę pieniężną za te stawy... - Nie, nie to. Niezupełnie. - Więc co? - Poczekaj. Najpierw naleję sobie drinka - powiedział Chris do Huffa. - Ty lubisz dowiadywać się o złych nowinach jak najwcześniej, a ja wolę ich wysłuchiwać ze szklanką burbona w dłoni. Chcesz? - Bez wody, ale nie żałuj lodu. - Beck? - Nie, dziękuję. Chris podszedł do barku i sięgnął po karafkę oraz dwie szklanki. Wyjrzał przez okno, uchylając listewki żaluzji, a potem otworzył je szerzej. - Co my tu mamy! - powiedział. - Co się dzieje? - spytał Huff. - Właśnie podjechał samochód szeryfa. - A co myślałeś? Dziś dzień wypłaty. - Nie sądzę, Huff - odparł Chris, wciąż wyglądając przez okno. - Przywiózł kogoś ze sobą. - Kogo? - Nie wiem. Nigdy wcześniej go nie widziałem. - Dokończył nalewanie drinków i podał ojcu. Cała trójka w milczeniu słuchała, jak Selma wychodzi z kuchni i człapie w kierunku drzwi wejściowych, przy których rozległ się dzwonek. Gospodyni przywitała przybyszów, ale odgłosy rozmowy były zbyt wytłumione, aby można zrozumieć, o co chodzi. Usłyszeli zbliżające się kroki i po chwili w drzwiach do biblioteki pojawiła się Selma. - Panie Hoyle, szeryf Harper do pana. Huff gestem nakazał wprowadzić gości. Rudy Harper został mianowany na stanowisko szeryfa przed trzydziestu laty, dzięki hojnemu wsparciu ze strony Huffa. Pieniądze zapewniły Rudemu pewną wygraną i wygodne życie na posadzie, aż do dnia dzisiejszego. Włosy Rudego, w młodości ognistoczerwone, teraz wyblakły i pociemniały, jakby jego głowę pokryła rdza. Był mężczyzną niemal dwumetrowego wzrostu, tak przy tym chudym, że solidny
niezapowiedzianą wizytę.